Ustawka – Kremówka

Druga ustawka zapowiadała się przepysznie.

A to za sprawą kremówek, po które jechaliśmy nie gdzie indziej jak do Wadowic. Skąpani w słońcu, ruszyliśmy dobrze znaną trasą, zahaczając o brzeg Beskidu Małego. Jadąc dalej na wschód, mieliśmy na wyciągnięcie ręki opuszczony Pałac w Bulowicach, który odkryłem… patrząc na ślad trasy i pisząc ten tekst. Rychło wczas, ale pałac nie zając i nie ucieknie nam nigdzie.

Wjeżdżając na Przełęcz Biadasowską, już czuliśmy słodki zapach w powietrzu. Kilka ruchów korbą, przeprawa przez potok Konówka i już wjeżdżaliśmy do przepełnionych od turystów Wadowic.

Po obiedzie w cichej uliczce, ostatecznie na kremówkę zostało miejsce tylko jednemu z nas. Widocznie odbywający się dzień wcześniej wyścig Karp Gravel Adventure, wzmógł tak apetyt kolegi. Potem był moment zawahania, co robić dalej. Jak wracać, którędy i kto odpuści wsiadając do pociągu.

Cięższy powrót na kremówkowym dopingu.

Najedzeni i nieco senni nabraliśmy sił, by wszyscy mogli wracać na dwóch kołach. Ale co to był za powrót… Bardziej wymagający to fakt, lecz o wiele piękniejszy i warty każdej kropli potu.

Po wyjeździe z Wadowic trzymaliśmy się potoku Choczenka przemierzając doliny, by w Kaczynie wbić się w zbocze góry Narożnik. Ostry, kręty asfaltowy podjazd łagodniał, przemieniając się w ziemistą dróżkę. Wynagrodzenie przyszło szybko, przyjemnym zjazdem 100 metrów w pionie w dół.

Mijając Rzyki i Sułkowice podjęliśmy Przełęcz Targanicką, która nie poddała się bez walki. Na szczęście wszyscy wyszli z niej zwycięsko i mogli nacieszyć się kilometrami zjazdu do samej Porąbki. Na blacie wskoczyło pięć, sześć, a potem siedem dych mieszając adrenaliny, endorfiny i inne ciekawe substancje z lekką nutą niepewności czy dojedziemy w jednym kawałku do samego dołu.

Cali i szczęśliwi rozjechaliśmy się w dwie strony, wdrapując się na Przegibek lub wybierając łatwiejszą opcję przez Kobiernice i Kozy.

Najbardziej wadowickie zdjęcie jakie może istnieć.

Damian Ciaćma
Damian Ciaćma

Włóczykij niespiesznie kręcący zawsze w stronę zachodzącego słońca. Miłośnik kimania na łonie natury, nieskatalogowanych atrakcji i minimalizmu. Pasję do dwóch kółek łączy z fotografią, z których pomocą tworzy swój mały świat.

Artykuły: 30