Eksploracja Beskidu Żywieckiego

Zdjęcia z map satelitarnych napawały nas sporym optymizmem. Szutry na wysokości 900-1100 metrów poniżej Rezerwatów Rysianka i Romanka, wyglądały nazbyt obiecująco, aby przejść koło nich obojętnie.

Mimo wielkich chęci to jak to bywa w życiu po trzydziestce, czasu w ciągu doby jest zbyt mało, a tydzień zbyt krótki o 2-3 dni. Ostatecznie wyszło to nam na dobre, ponieważ zbiegiem okoliczności znajomi ze stolicy przebywali w naszej okolicy. Ultrasy im nie straszne, więc i na małą eksplorację w nieznane, nie trzeba ich było długo namawiać (o ile w ogóle).

Błędy potrafią być także pozytywne

Mając 4 nawigacje odpalone… pojechaliśmy w odwrotnym kierunku do zamierzonego. Następnym razem wyrysujemy sobie trasę na mapie papierowej dla pewności :). A tego razu, błąd okazał się szczęśliwy, jeżeli tak to można ująć. Dzięki temu mieliśmy dłuuugie zjazdy szutrowe, a potem asfaltowe, na których dociągaliśmy do 7 dych na blacie. Wjeżdżając nimi, sporo byśmy tracili radości z jazdy, na której zdrowy rozsądek zamyka oczy.

Co do wypatrzonych szutrów na mapie. Rzeczywiście były niezłe, momentami świetne. Od Hali Uszczawne do mniej więcej wysokości Rezerwatu Romanki, trasa przebiegała bardzo przyjemnie. Potem było sporo błota, jeszcze więcej przecinających potoków, i gruzu niedającego wytchnienia stawom.

Najlepsze odcinki trasy miały taką nawierzchnię

Im mniej włosów na głowie, tym potrzeba większej prędkości aby poczuć „wiatr we włosach”

Niedaleko początku potoku Sopotnianka, zaczynał się najbardziej wpadający w pamięć moment tej trasy. Bardzo szybki i dobrej jakości szutrowy zjazd zakończył się niewielką, ostatnią wspinaczką tego dnia. Po krótkim odcinku spychu dotarliśmy do dłuuugiego asfaltowego zjazdu, którym wróciliśmy do Żywca.

Trasa w górnej części jest zdecydowanie warta spróbowania znalezienia do niej lepszego dojazdu i zjazdu. Te, które myśmy wybrali, trzeba było pokonywać dłuższymi momentami pieszo. Ktoś inteligentny inaczej nawet na takim odcinku wymalował szlak rowerowy na drzewie, co było jakimś nieporozumieniem.

[Aktualizacja]

Mamy już dwie znacznie lepszej jakości drogi dojazdowe i zjazdowe, obejmujące najlepsze fragmenty powyżej trasy. W 2024 roku z pewnością wybierzemy się aby je sprawdzić.


Damian Ciaćma
Damian Ciaćma

Włóczykij niespiesznie kręcący zawsze w stronę zachodzącego słońca. Miłośnik kimania na łonie natury, nieskatalogowanych atrakcji i minimalizmu. Pasję do dwóch kółek łączy z fotografią, z których pomocą tworzy swój mały świat.

Artykuły: 30