Eksploracja Beskidu Wyspowego

Jaka wypłata, takie wyspy

Piękną jesień mamy tego lata prawda? W związku z tym postanowiliśmy jednoosobowo wyjechać do wyspowej krainy, by zażyć nieco tropikalnego, gorącego klimatu.

Beskid Wyspowy i eksploracja jego szutrowych zasobów, powoli tliła się w naszych głowach od pewnego czasu. Z racji pozornie ciekawszych tematów lokalnie, tereny za Suchą Beskidzką musiały nieco poczekać na nas. Teraz już wiemy, że zbyt długo.

Dwa dni to zdecydowanie za mało czasu na poznanie tego Beskidu (jak i każdego innego). Już to jednak dało nam nieco zarysować temat, z jakim trzeba się będzie mierzyć w tym terenie. I nie trzeba być tutaj Krzysztofem Kolumbem, aby domyślić się skąd nazwa „Wyspowy” się wzięła. Rzeczywiście górki są tutaj upaćkane na lekko pagórkowatej płaszczyźnie, niczym farby na palecie malarza. Inaczej też można je zobrazować jako zatopione w gęstwinie chmur Beskid Żywiecki, z którego wystają tylko szczyty górskie.

Taka charakterystyka powoduje, że podjazdy i zjazdy mogą bywać strome i wymagające, a ich jakość może być daleka od gravelowych standardów. I tu pojawiają się na białych koniach (rowerach) Gravelowe Beskidy, odkrywcy premiumów… no dobra, trochę mnie poniosło. 😀

Muszę przyznać, że te punktowe wzniesienia są na swój sposób urocze

Chociaż więcej w tej wzniosłości jest z prawdy niż baśni

Pierwszego dnia ciężko wspominać jako eksploracje. Szybko złapałem gumę przy Las Party tuż przed bardzo intensywnym deszczem, który lał przez dobrą godzinę. Po burzy zawsze wychodzi jednak słońce, a te wyłoniło się gdy powoli docierałem do chatki, w której miałem spędzić nockę. Wiating to od zeszłego roku moja ulubiona forma biwakowania, pozwalającą zredukować bagaż i zwiększając przy tym komfort i bezpieczeństwo (jak ktoś boi się spać w lesie w namiocie, to wiating jest dla niego dobrą alternatywą).

To chyba złoto jest?

Drugiego dnia natomiast pora było wziąć się do roboty i coś odkryć, aby potem Iwo z Grześkiem nie powiedzieli, że szlajam się po świecie, a nic z tego nie przynoszę do GB. Na moje szczęście trasa, jaką wyrysowałem, nie tylko w telefonie wyglądała apetycznie co taka w rzeczywistości była. Udało się uniknąć dużych stromizn, wjeżdżając co prawda na młynku, ale wszędzie gdzie chciałem. Ze zjazdami było podobnie pięknie, poza jednym wyjątkiem, gdzie od mnogości wyboru pojechałem… a jakże by inaczej, najgorszą opcją.

Im mniejsze oczekiwania, tym większe zaskoczenie

Niepozorny Beskid Wyspowy, często pomijany w „ambitniejszych” dyskusjach, zaskoczył bardzo pozytywnie, zachęcając tym samym do szybkiego powrotu na dalsze eksploracje. Nie jest to łatwy teren pod gravela, lecz satysfakcja z dobrych tras jest tym większa. A mając obcykanych ich sporą ilość, to już można zacząć odczarowywać kolejny skrawek Beskidów.

Spanie w ogólnodostępnych chatkach sprawia, że nie potrzeba namiotu, tarpa ani hamaka ze sobą wozić

Damian Ciaćma
Damian Ciaćma

Włóczykij niespiesznie kręcący zawsze w stronę zachodzącego słońca. Miłośnik kimania na łonie natury, nieskatalogowanych atrakcji i minimalizmu. Pasję do dwóch kółek łączy z fotografią, z których pomocą tworzy swój mały świat.

Artykuły: 30