Ustawka – Karvina

Czy podczas ustawki do Trinca, trawa okazała się bardziej zielona?

Raczej nie, ale dla pewności zapragnęliśmy ponownie odwiedzić czeską ziemię, by tę kontrowersyjną tezę zweryfikować. Tym razem wybraliśmy się do Karviny.

Czas na aktywny relaks

Jak to zwykle u nas bywa, po cięższym weekendzie zwykle przychodzi ten łatwiejszy, który wypadł właśnie tym razem. W związku z tym trasa przebiegała głównie po mało uczęszczanych drogach asfaltowych, rzadziej szutrowych bez stromych podjazdów i wypychów.

Przewyższenie także było niewielkie, bo raptem kilometr w górę na 127 kilometrach w dal. To sprawiło, że oczekiwaliśmy większej ilości osób… ale widocznie mieliście inne plany co do tej niedzieli, bo wyjechaliśmy spod lotniska w zaledwie trzy osoby.

Na powrót już jechaliśmy natomiast w szóstkę, co pokazuje, że 10 godzina szczególnie w weekend jest stanowczo zbyt blisko świtu, aby wyrobić się na ustawkę. I my to rozumiemy, czasem będąc zmuszeni do targania niemałych worów pod oczami, ratując się izotonikami z żabki po nocnej płukance przewodu pokarmowego.

Wracając do trasy.

Była to jedna z tych wycieczek, które były przyjemne, momentami nawet bardzo, ale niczym szczególnie się nie wyróżniały. To tak jakbyśmy patrzyli na piękną panoramę gór, zapominając okularów korekcyjnych. Dech zaprzesz tylko do połowy piersi, nie będąc pewnym, co widzisz do końca.

Było kilka miejsc z ładniejszymi widokami, szczególnie na Beskidy z miejscowości Bielowicko. Bardzo fajne odcinki trasy pokonywaliśmy przez trzy lasy – Knajski, Badula Pastuszyniec. W tym ostatnim przez środek przebiegała granica polsko-czeska, lecz mimo wpatrywania się z bliska, różnica w korze drzew ani zieloności liści nie dostrzegliśmy :).

To co w podróży, jak i w życiu okazuje się bardziej wartościowe

Karvina będąca naszym głównym przeznaczeniem tego dnia pokazała nam, że czasem to droga do celu jest ważniejsza i wzbudzające lepsze emocje, niż samo dotarcie tego celu. Podobnie jak zresztą w górach, szczyt często okazuje się jedynie dodatkiem, do całej przygody związanej z jego zdobywaniem. Pozdrawiamy z tego miejsca tych, co wyjechali na szczyt góry kolejką, po czym w gęstej mgle mogli podziwiać „morze gór”. 😀

Czy to oznacza, że Karvina to brzydkie miasto, od którego należy się trzymać z daleka? Nie, jest wręcz przeciwnie. Niczym jednak bardzo nas nie zaskoczyła, co nie przeszkadzało nam w delektowaniu się słodkościami na rynku, które tak nam w tej chwili były potrzebne.


Damian Ciaćma
Damian Ciaćma

Włóczykij niespiesznie kręcący zawsze w stronę zachodzącego słońca. Miłośnik kimania na łonie natury, nieskatalogowanych atrakcji i minimalizmu. Pasję do dwóch kółek łączy z fotografią, z których pomocą tworzy swój mały świat.

Artykuły: 30