Jednonocka bikepackingowo z sakwami

Nie lubimy schematów i trzymania się jedynej „słusznej” drogi.

Podróżowanie jest zbyt piękne samo w sobie, by podnosić z dna muł fanatyzmu w krystalicznie czystej do niedawna wodzie, kiedy wszyscy wokół przyjechali podziwiać otaczające uroki przyrody.

Bikepacking i jazda z sakwami służą z grubsza do tego samego, lecz w odmienny sposób. O plusach i minusach obu rozwiązań porozmawiamy sobie innym razem. Skupmy się dziś natomiast na tym, co możemy zyskać dzięki tym rozwiązaniom.

Pizza rack i bikepacking? Łączenie dwóch nurtów może mieć sens

Co zyskujemy jeżdżąc z bagażem na rowerze?

Spokój od żon… miejskiego zgiełku oczywiście, to niewątpliwie często pierwszoplanowy powód wsiadania obwieszony rower i jazdy w stronę zachodzącego słońca. Tym bardziej, jeżeli chcemy pełnoprawnie podróżować, ze spaniem na łonie natury. Niestety tutaj także dobijamy nieco do kolejnego spornego tematu, zasilającego do czerwoności fora dyskusyjne.

Gdy już po całym dniu jazdy, trafimy na miejsce przeznaczenia to mamy spać w namiocie czy hamaku pod tarpem? A może w bivi lub skorzystać z ogólno dostępnych chatek/wiat? I pozostaje jeszcze kwestia tego, z jakiego materiału to wszystko jest zrobione, ile waży i kosztuje…

Jedno jest pewne. Gdy już poprzechwalamy się naszym wyborem i pospieramy się ze współuczestnikami podróży o to, który ma rację, to po syku otwieranego złotego trunku, wszyscy zaczynają się wreszcie cieszyć w pełni wspólną przygodą.


Damian Ciaćma
Damian Ciaćma

Włóczykij niespiesznie kręcący zawsze w stronę zachodzącego słońca. Miłośnik kimania na łonie natury, nieskatalogowanych atrakcji i minimalizmu. Pasję do dwóch kółek łączy z fotografią, z których pomocą tworzy swój mały świat.

Artykuły: 30